
Andrzej Świdlicki
ostatnia aktualizacja: 2010/07/17 16:00
Lider liberalnych demokratów wicepremier Nick Clegg zaapelował do opinii o nadsyłanie sugestii dotyczących ustaw, które rząd mógłby wyeliminować. Clegg ma na myśli nie tylko prawa, bez których można się obyć, ale także takie, których uchylenie przysłużyłoby się rozszerzeniu zakresu indywidualnej wolności.
Sporo takich praw motywowanych zwłaszcza wojną z terroryzmem, zwalczaniem różnych patologii i zachowań anty-społecznych przyjęto w okresie 13 lat rządów Partii Pracy. Uchylenie niepotrzebnych praw ograniczających wolności człowieka i jego prywatną sferę życia ma być sposobem na odchudzenie państwa rozbudowywanego kosztem prywatnej inicjatywy i prawa do prywatności.
Wobec państwa traktowanego przez laburzystów jako emanacja stale rozbudowywanych baz danych, Clegg ma zastrzeżenia ideologiczne: „Państwo wpełzało coraz natarczywiej do prywatnych domów, miejsc pracy, życia prywatnego. Taka ingerencja jest niesłuszna, anty-liberalna i odbiera ludziom inicjatywę”. Ambicją liberałów jest stworzenie społeczeństwa, w którym ludzie przestrzegający prawa chodząc wokół codziennych spraw nie czują się przez aparat państwa zastraszeni i nie są z góry podejrzani z powodu tego, co robią, lub skąd pochodzą.
Cleggowi udało się jak dotąd uśmiercić pomysł wprowadzenia kart tożsamości ułatwiającym porozumiewanie się różnym bazom danych, położyć kres pobieraniu odcisków palców od dzieci i zreformować zasady gromadzenia próbek w bazie danych DNA. Dotychczas pobrana próbka zostawała w niej nawet, jeśli osobie, od której ją pobrano nie postawiono zarzutów, lub uniewinniono w postępowaniu sądowym. Tę praktykę zakwestionował Europejski Trybunał Praw Człowieka, ale policja i MSW ociągały się ponad rok z dostowaniem swoich procedur do orzeczenia.
Zanosi się na to, że podobną grę na zwłokę policja może stosować wobec ustawy anty-terrorystycznej z 2000 r. dającej jej możliwość zatrzymania i przeszukania każdego podejrzanego w miejscu uznanym przez nią za ważne dla zbiorowego bezpieczeństwa. Ustawę stosowano rozciągliwie np. wobec fotografów robiących zdjęcia budynków publicznych, lub turystów pstrykających sobie pamiątkowe zdjęcia na tle katedry św. Pawła. Tylko w ub. r. na mocy ustawy przeprowadzono 250 tys. rewizji osobistych. Angielskie sądy, łącznie z odwoławczym uznały, że policji należą się takie prawa (ang. stop and search) z uwagi na zagrożenie terrorystyczne. Sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka są innego zdania.
Jeśli więc Clegg na serio myśli o zwiększeniu zakresu indywidulanej wolności i przechyleniu układu sił między państwem, a obywatelami na stronę tych drugich, to będzie musiał rozpoznać i stawić czoła zagrożeniu stwarzanemu nie tylko przez biurokratów, ale także przez policję. Koalicyjnemu rządowi konserwatywno-liberalnemu trzeba też oddać sprawiedliwość za to, że chce wyjaśnić sprawę przymykania oczu przez funkcjonariuszy kontrwywiadu na torturowanie Brytyjczyków muzułmańskiego pochodzenia w państwach, które stosowały je w ramach outsourcingu np. w Pakistanie, Maroku, czy w Guantanamo.
Ofiary takich praktyk, głównie Brytyjczycy muzułmańskiego pochodzenia dostaną odszkodowanie, jeśli udowodnią przed sądem, iż torturowano ich za wiedzą brytyjskich służb – postanowił rząd. W najbliższych dniach premier David Cameron ma zlecić wszczęcie oficjalnego dochodzenia mającego wyjaśnić różne aspekty tego „przymykania oczu” i zapewnić, że podobne praktyki więcej się nie powtórzą.
Konserwatywny liberalizm staje się nową filozofią państwa. Pytanie jak zdecydowany będzie rząd by oprzeć się zorganizowanym interesom. Tylko wśród tzw. quasi rządowych ciał doradczych (quangos) 160 mandarynów zarabia więcej niż premier, a specsłużby ostrzegają, że obcięcie im budżetu zagrozi walce z terroryzmem.






