prl cooltura
       
Czwartek, 11.03.2010 Konstantego, Ludosława, Rozyny
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Nabroiło się…
Marsz Papieski
Nabroiło się…

Piotr Dobroniak


ostatnia aktualizacja: 2010/01/13 05:00

Chciałbym podziękować koledze po piórze, Dominikowi Waszkowi za to, że pochylił się nad problemem. A problem jest. Nawet jeśli wszyscy udają, że go nie ma. Dominik opisał go w swojej macierzystej gazecie i dostał cięgi. Za co? Właściwie do tej pory trudno dociec. Bo jak zwykle, na konkretnie zadane pytania, Poland Street odpowiedzieć nie mogło. Nie wiem, czy nie potrafiło, czy nie chciało.

REKLAMA
Reklama


Zjednoczenie Polskie ustami swojego rzecznika, lekko się zdystansowało i stonowało wypowiedź. Wypunktowało jednakże swoje racje względem Poland Street, ustawiając je trochę w szeregu. Takie „ojcowskie“ przypomnienie, jaki jest stan rzeczy.

Koniec 2005 roku. Właśnie odbywają się wybory do Parlamentu Polskiego. Jak zawsze w Londynie są tylko dwa punkty do głosowania. Ambasada oraz ówczesny Konsulat Generalny. Przy obu miejscach ustawia się dwójka ludzi, Sławomir Wróbel oraz Dorota Calik. Jest to właśnie zalążek nowej organizacji. Inicjatywa tej dwójki puściła w ruch machinę, która toczy się do tej pory, głównie terkocząc na wybojach. Oboje rozdawali pod lokalami wyborczymi ulotki, które namawiały młodych ludzi do spotkania, jeśli czują się „nie TYLKO Polakami, ale AŻ Polakami“. Ja się właśnie tak czułem, także ulotkę wziąłem, przeczytałem i zachowałem na później.
Pierwszą inicjatywą było sprzątanie polskich grobów na cmentarzu Gunnersbury. Inicjatywa z jasnych przyczyn społecznie pożyteczna, spełniała jednak jeszcze jedną funkcję – integrację grupy młodych Polaków. Była również pewnego rodzaju ukłonem w stronę starszego pokolenia. Pierwsze spotkania odbywały się w pubie przy Dean Street, niedaleko Poland Street, którą to nazwę późniejsze stowarzyszenie przyjęło. Z początkowych kilkudziesięciu osób, które pojawiły się na pierwszym spotkaniu, uformowała się grupa około 15 osób, które się regularnie spotykały. Na jednym ze spotkań szacowne grono poznało ważnego, jak się potem okazało, w historii organizacji, Zbigniewa Drzewieckiego, który jeszcze wtedy występował oficjalnie jako niezależny dziennikarz, obserwujący przebieg wydarzeń. Żeby już nie zamęczać czytelnika napiszę, że Sławek Wróbel został szybko „wysiudany“ ze stanowiska lidera grupy a jego miejsce zajął pan Drzewiecki, który następnie pozbył się swoich oponentów wewnątrz organizacji. Nie można odmówić – sprytnie i skutecznie.

Z najważniejszych wydarzeń, które są wiązane z Poland Street wymienię Marsz(e) Papieski(E) oraz wiec protestacyjny przed Konsulatem Polskim w Londynie. Po tych wydarzeniach świat, jak długi i szeroki, odkrył, że istnieje Poland Street – Organizacja Młodych Polaków. Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółową historią PS, odsyłam do publikacji, których w Internecie jest sporo, łącznie z hasłem w Wikipedii.

Jak to było z tymi marszami

Dorota ze Sławkiem wpadli na pomysł stworzenia organizacji po pierwszym marszu papieskim, który odbył się spontanicznie, jednak za sprawą Rafała Szarmachera oraz Doroty – to oni byli inicjatorami marszu. Rafał był w późniejszym okresie również członkiem Poland Street. To oni rozpoczęli internetowo-esemesową akcję „podaj dalej“. Jak wspomina wieloletni działacz polonijny Wiktor Moszczyński – Młodzi Polacy użyli wówczas narzędzi zupełnie nieznanych Starej Emigracji. Do tego włączył się również Kościół i to było głównym sukcesem całego marszu.

Na Trafalgar Square, pierwszy raz w historii, stanęło obok siebie kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Zdjęcia z tego wydarzenia, które można również znaleźć w Internecie, do tej pory robią wrażenie. Nikt nie spodziewał się, że przyjdzie tyle ludzi. – To były trzy dni napięcia – mówił Rafał Szarmacher w filmie o pierwszych dniach Poland Street o organizacji marszu. – Nikt nie spodziewał się, że przyjdzie tylu ludzi. To był marsz żałobny a my byliśmy szczęśliwi. Uśmiechaliśmy się do siebie – mówi człowiek, który szedł na czele marszu, trzymając wizerunek Jana Pawła II.

W kolejnym roku, już oficjalne stowarzyszenie, podjęło się organizacji marszu. Z naturalnych wydawać by się mogło przyczyn. Jak to bywa jednak w polskim światku, nie wszystkim było to miłe. Zaczęły się roszczenia o prawo do organizacji marszu i oskarżano Poland Street o żerowanie na śmierci w celach marketingowych. Prawdy było w tym trochę marketingu organizacyjnego. Bez sensu byłby marsz, o którym nikt by nie wiedział. Nie dla wszystkich jednak było to logiczne, co  spowodowało, że marsze już nie były kontynuowane, a najwięksi krzykacze umilkli, nie podejmując prób organizacji kolejnych.

Narodziny nowej siły

Kolejne ważne wydarzenie to organizacja wiecu protestacyjnego przeciwko podwójnemu opodatkowaniu. Pomysł zrodził się w głowie Sławka Wróbla, który stał się szarą eminencją samego wiecu, ponieważ sama organizacja odstawiła na bok człowieka, który był wszystkiego inicjatorem. Inicjatorem natomiast odstawienia Wróbla, był Drzewiecki, który łatwo przekonał resztę członków stowarzyszenia. Powód był jeden – walka o władzę w stowarzyszeniu, które mogło namieszać w historii i, jak się później okazało, namieszało. Niejednokrotnie polscy politycy, w tym obecny premier, podkreślali, jak ważny był wiec. Nie przeszedł on niezauważony w Polsce, a działacze polonijni oraz politycy, dostrzegli narodziny nowej siły, nad którą nikt nie mógł ówcześnie zapanować, która w swoich szeregach ścierała się o przewodnictwo i która była w jawnej, wrogiej opozycji do wszystkiego, co zastane. Czyli między innymi, jeśli nie głównie, do Zjednoczenia Polskiego. Tutaj posypuję głowę popiołem. Mało ówcześnie orientowałem się w życiu starszej emigracji, a wizję przedstawianą mi przez ówczesne władze Poland Street uważałem za jedynie słuszne. Stara emigracja została w moich oczach odczarowana podczas wywiadu z Janem Mokrzyckim, ówczesnym Prezesem Zjednoczenia Polskiego. Okazało się wtedy, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Antagonizmy wówczas powstałe, nie pozwalały Poland Street na żaden, nawet najmniejszy dialog. Co tu dużo mówić – między starszymi a młodą organizacją królowała jawna wrogość.

Niestety, po tych wydarzeniach niewiele już się działo. Poland Street było już znane. Pierwszy oficjalny prezes Stowarzyszenia, Zbigniew Drzewiecki, spijał pianę. Zostawił po sobie poczucie ulgi wśród starszej emigracji, gdy opuszczał Wielką Brytanię. Kolejnym prezesem był Michał Porzyczkowski, który przemknął przez organizację prawie niezauważony z mianem „człowieka byłego prezesa“. Też wyjechał z Wielkej Brytanii. Kolejnym prezesem był Jacek Winnicki – jeszcze na Wyspach.  A ostatnio jest… nie pamiętam kto. Nie pamiętam, bo robi się nudno. Dociekliwi mogą sprawdzić na stronie stowarzyszenia.

W tzw. międzyczasie, Poland Street weszło do Zjednoczenia Polskiego jako jego członek (sic!). Zmieniło statut. Liczbę członków zarządu. I nic. Dalej się nic nie dzieje. „Projekt 12 miast“ okazał się fiaskiem, bo zabrakło pomysłu. Ludzie związani z PS tak szybko tracą zapał do nowych inicjatyw jak go zyskują. Niełatwe zadanie przed nowym zarządem. Musi ustalić, jakie mają być cele, bo te ze strony stowarzyszenia są zbyt ogólne i niejasne.

Jak w polskim filmie…
To, co uderza w zetknięciu z obecnym Poland Street, to święte oburzenie na wszystko i na wszystkich, którzy próbują skrytykować organizację. Prawda jest tylko jedna – ta z notatek prasowych rzecznika Poland Street, który notabene przebywa w Polsce. Prośba o komentarz w jakiejkolwiek sprawie graniczy z cudem. Należy przesłać pytanie, może ktoś znajdzie czas, a poza tym, trzeba zapytać się zarządu, a nie mam czasu, a coś tam… jak za komuny. Będę brutalny – ktoś się za dużo filmów naoglądał i z nich czerpie wiedzę na temat pracy rzecznika prasowego. W świecie informacji nie ma czasu na powyższe rzeczy. Jeśli Wy nie dacie odpowiedzi, da ktoś inny.

Podejście młodych organizacji do mediów jest w ogóle znamienne. Przytoczę przykład opowiadany mi przez jedną z dziennikarek, próbującą się skontaktować z Maćkiem Batorem z Polskiego Stowarzyszenia w Irlandii, który pomimo że umowił się na rozmowę, to nagminnie nie odbierał telefonów od dziennikarki, a był dostępny. Nie przeszkadzało mu to też odebrać zaraz telefon od osoby, która stała obok dziennikarki. Po czym pan Maciej znowu był niedostępny. Bardzo dojrzałe. Przykłady można mnożyć. Poland Street zrezygnowało z patronatu jednej z gazet nad projektem 12 miast, ponieważ ta napisała obiektywną prawdę, która niestety była krytyczna wobec Poland Street. Krytyczna – podkreślam – według Poland Street. Jest to taka terapia szokowa dla dziennikarzy, ponieważ wcześniej nie było takich problemów, a odpowiedni ludzie ze stowarzyszenia komentowali, co kto chciał, byle ten słuchał. Tak teraz nie jest.
A co jest? Wewnętrzne starcia i zazdrość o ulotną, chwilową sławę. Zwyczajne parcie na szkło na honory i zaszczyty. Pokazanie się w Ambasadzie na jakimś raucie. Znaczki w klapie marynarki lub garsonki. Piękna fasada a za fasadą? Nic.
Nie owijajmy w bawełnę, część ludzi z Poland Street traktuje organizację jedynie jako trampolinę w życiorysie.

Pierwszą i największą obawą starszych organizacji polonijnych było to, że młodzi jak szybko przyjechali, tak szybko odjadą. I mieli rację. Tak się dzieje. Ci którzy wracają, starają się mieć w życiorysie jakiś istotny fakt. Organizator „Projektu 12 miast“ (Poland Street) czy współorganizator „Kampanii Polacy Głosują“ (Polish Professionals) – na papierze wygląda imponująco. Projekt, który pokazuje jak wracać, tym, którzy nie chcą wracać oraz Kampania, która zachęca do głosowania m.in. na kogoś, kto obecnie rządzi Londynem, przez ludzi, którzy niejednokrotnie już tu nie mieszkają. Paranoja. Tylko mam pytanie, czemu to służy?

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~kamil: rzecznik PS to jest na stałe w Polsce?
odpowiedz
 ~tak!: ten co odpowiadal w goncu dziennikarzowi tak
odpowiedz
 ~taka jedna: Dobry artykuł. Dobrze, że w końcu ktoś się tym zajął. Wysiudali Sławka i Dorotę, a teraz spijają piankę. Brawo autor! Wiwat ten pan!
odpowiedz
 ~Dobro Dobro: Heh, propaganda i bicie piany w oparciu o stare fakty, no i jeden dziennikarz drugiemu dziennikarzowi, ze ktos kiedys nie odebral telefonu.. ciekawe ile Cooltura bierze za sponsorowane artykuly. Czas przestac mieszac we wlasnym gniezdzie, juz czas!
odpowiedz
 ~: niestety wiekszosc osob co nalezy do jakis organizacji spowodowane jest checia zaistnienia wsrod rodziny w polsce, wsrod znajomych w uk, ale najwazniejsze to zeby wpisac sobie do cv.. tak tak polaczki tylko po to to robicie
odpowiedz
 ~dobra dobra: ~Dobro Dobro: Heh, propaganda i bicie piany w oparciu o stare fakty, no i jeden dziennikarz drugiemu dziennikarzowi, ze ktos kiedys nie odebral telefonu.. ciekawe ...
fakty sa faktami, w koncu ktos opisal jaka jest historia tego stowarzyszenia. i jak widac, od samego poczatku byly tarcia. a w goncu koles napisal jak jest teraz i jakie byly najnowsze wydarzenia - w koncu mamy calosciowy oglad.

odpowiedz
 ~nico: Dobrze ze jest taki artykul, bo ile mozna czytac, ze PS zrobilo to i tamto i ze tak preznie dzialaja.
odpowiedz
 ~dobro dobro: w sumie osobiscie jedyne co moge dopisac do swojej wypowiedzi to stwierdzenie, ze jesli dzieje sie cos nie tak, lub jesli ktos ma pomysl na poprawe sytuacji, to niech nie stoi z boku, niech nie czeka na szanse do krytyki i to malo konstruktywnej niestety, i musisz dobra dobra przyznac, ze po dosc stronniczym artykule - jest to bezwzglednie widoczne - przywara nasza polaczkowa jest taka, ze sami nic nie robimy, patrzymy wszystkim na rece i jesli cos sie dzieje, to od razu przechodzimuy do kontrataku, najlepiej po cichu, bezszelestnie i anonimowo, za posrednictwem maila, forow, i pseud - nickow. Wiesz, czytam tak sobie kolejny artykul z serii o obrotach cial polonijnych i za kazdym razem przychodzi mi na mysl jedno stwierdzenie - bezsensowna walka o stolki i jakis tam prestiz (bo wladza tego nazwac nie mozna). lepiej wspolnymi silami zrobic cos dobrego, niz grupowo obrzucac blotem tych, ktorzy zdecydowali sie dzialac. Przytocze tu jeszcze na koniec prorocze slowa jednego z wielkich wodziow RP - Marszalka Pilsudskiego, ktory powiedzial, ze dla Polakow mozna zrobic wiele, ale nigdy z Polakami.
odpowiedz
 ~: a ja ma jedno na dodanie: gdzie polak tam i pojawiają się kombinacje i chec skorzystania na jakiejs inicjatywie
odpowiedz
 ~dobra dobra: dobro dobro - od slow "wiesz, czytam..." zgadzam sie z Toba w pelni. Natomiast tekkst przed tymi slowami, juz nie przemawia do mnie. Na jakiej podstawie wnosisz, ze artykul nie jest rzetelny? Opisuje historie PS oraz ruchy kadrowe - to jest chyba bezsprzeczne. Poza tym to jest dziennikarz - jak ma opisywac obiektywnie rzeczywistosc poniekad ja kreujac? Dlatego nie moze byc w takiej organizacji, bo musi podawac wlasnie takie informacje, ktore w jego ustach musza byc wiarygodne. PS wszedzie glosi, ze projekt 12miast jest fantastyczny i udany. Ja bylem na dwoch takich spotkaniach i uwazam, ze jest to wywalanie pieniedzy w bloto. Oprocz jalowego gadania i "prezentacji" miast tam nic konkretnego nie wykluwalo sie. I to nie jest kasa PS tylko tych miast, ktore tu przyjezdzaly. Dlaczego przestaly przyjezdzac? Bo pewnie jeden prezydent miasta z drugim, podzwonili do siebie i powiedzieli, ze to lipa. Ale nie mozna mowic, ze jest to sukces. I nie moge sie zgodzic z opinia, ze "my, polacy" to zawsze plujemy sobie w gniazdo. W cywilizowanym swiecie, takie artykuly i odpowiedzi na nie, nazywa sie debata publiczna. Tyle.
odpowiedz
 ~: nie no z tym projekt 12 miast to czysta propaganda, zrobili to zeby cos zrobic.
odpowiedz
 ~dobro dobro: Debata publiczna - w tym wypadku niestety, ale sie z Toba zgodzic nie moge, samo slowo publiczna zaprzecza omawianiu tematu na forum, jesli publiczna to z udzialem ludzi, z krwi i kosci, a nie nickow na forum. Wracajac do artykulu, jesli mowimy tu o dziennikarzu, to moze troche na wyrost, Pan Dobraniak jest na dobrej drodze, ale jeszcze musi poprawic warsztat. Artykul jest niczym innym jak powieleniem podobnego tekstu, ktory pojawil sie jakis czas na innym polonijnym portalu, gdzie padaly te same nazwiska i fakty - niczego nowego nie napisal oprocz wrzucenia nazwiska czlowieka z Irlandii ktory nie odbiera telefonow (podanie na podstawie przekazu ustnego - gratulacje). Wracajac do Projektu 12 miast - projekt sie odbyl, PS wlozylo w niego duzo wysilku, duzo pracy - z tego co pamietam mieli pecha z jedna sprawa, inauguracja i realizacja calego zamieszania przypadla na poczatek tzw kryzysu gospodarczego, wiec tu nie mozna bylo mowic o zaprzestaniu porjektu, nad ktorym sie pracowalo, to dopiero bylaby porazka ale organizacyjna. Jesli mowa o projektach i ich sukcesie, to przeciez nie mozemy wymagac tu od PS ze beda biegac po ulicach i zaciagac ludzi sila, lub tez ze maja mozliwosc decydowania za miasta z czym przyjada i co pokaza - projekt sie odbyl, miasta sie pojawily, wypromowaly bardziej lub mniej. Organizacja zrobila cos razem, grupa ludzi zdobyla doswiadczenie, wiedze oraz kontakty, cos sie ruszylo. Nowy rok nowe mozliwosci - stwierdzenie dziennikarza, ze w PS nie dzieje sie nic i jego dosc lekko mowiac obojetne podejscie do nowego skladu zarzadu organizacji moze swiadczyc o podejsciu i motywie jaki przyswiecal pisaniu tego artykulu. Patrzac z boku na dzialania polonijnych NGO`s w Londynie, to powiedzmy sobie szczerze, ze jedynie PS stara sie cos robic, z roznym, bo z roznym skutkiem, ale nie myli sie tylko ten kto nic nie robi.
odpowiedz
 ~dobra dobra: nie no.... po prostu mi szkoda slow.... a co ten dziennikarz mial dostac opowiadanie na pismie i potem zrobic ztego artykul? ty wiesz o czym piszesz czy tylko udajesz? przeciez gdyby nie "przekazy ustne" to nie moglby powstac zaden artykul? z twojej wypowiedzi mozna odniesc wrazenie, ze jestes zaangazowany w organizacje omawiana w artykule. i wydaje mi sie, ze tylko dlatego czepiasz sie "warsztatu dziennikarskiego". liczy sie odbior artykulu i odbior dzialan PS - moj akurat pokrywa sie z tym co ten pan napisal. i nie miej do mnie o to pretensji. ja wierze w duzy wysilek organizacji. ale czy to juz jest wystarczajacy powod, zeby ich czcic i przyklaskiwac? nie przekonuje mnie to. a juz ostatnie zdanie jest po prostu z kosmosu. bo wynika z tego, ze zadne inne juz nic nie robi, ani zjednoczenie, ani posk, ani stowarzyszenie kombatantow, ani polsh proff..., ani polish city club, ani polski klub psychologiczny.... po prostu dziwne, ze to wszystko stoi od tylu lat, bo przeciez cztery - piec lat temu nie bylo poland street.... uff... dzieki dobro dobro i Twojej organizacji. tys jest sloncem. prowadz nas.... przepraszam za ten ironiczny ton, ale chyba troche przegioles....
odpowiedz
 ~dobro dobro: Przeciez mielismy tu prowadzic otwarta debate, a nie ironiczne poklepywanie sie po plecach z zacisnietymi zebami. Moze odrobine przesadzilem z okresleniem, ze PS najwiecej robi, moze to wynik tego, ze jest najbardziej widoczne medialnie i to tez trzeba uznac za sukces organizacji - sprzedac sie w mediach trzeba potrafic. Przeciez nikt nie prosi aby nosic PS na rekach, ale nikt tez nie wymaga, aby spadala na nich non stop krytyka. Nie wiem czy Ty sam jestes czlonkiem ktorejs ze wspomnianych organizacji. Mieszkam w Londynie i jedno co moge napisac o polonijnych organizacjach tu, to tyle, ze brak jest zdecydowanego lidera, ktory pokazalby wszystkim w jaki sposob zaczac profesjonalnie podchodzic do tematu i wyjsc z tzw polskiego piekielka i patrzenia sobie na rece na szersze wody, rozpoczac wspolprace z innymi lokalnie dzialajacymi organizacjami, ktore maja podobne cele lecz inny target. Moje pytanie do Ciebie, czy potrafisz wymienic trzy glowne problemy polskiej spolecznosci w Londynie (moze byc to problem mlodej, ale rowniez i historycznej emigracji)?
odpowiedz
 ~wierzący (w to): Prawda w oczy kole, "działacze polonijni"? Weźcie się do działania, a nie obrażacie się jak dzieci. Głaskali was, głaskali i omal nie zagłaskali. Wziąść się za was raz i nareszcie, a może wtedy zajdzie zmiana nie pokoleniowa, ale jakościowa. Amen :)
odpowiedz
 ~taki: to ilu ich jest??
odpowiedz
 ~dobra dobra: nie czuje sie na silach zeby oznaczac najwieksze problemy emigracji. nie robilem zadnych badan na ten temat i nie interesowalem sie tym za bardzo. problemy polonii sa zapewne takie same jak reszty ludzi zyjacych na swiecie;))) nie ma co wyznaczac jakiejs "przewodniej roli" naszych problemow....
odpowiedz
 ~kurewnik: Dobry artykuł. Oby się na jego podstawie "sobiepaństwo" z Poland Street czegoś nauczyło. Ale jestem chyba zbyt wielkim optymistą...
odpowiedz
 ~dobro dobro: bez oparcia o raporty i badania na podstawie przekazow ustnych
odpowiedz
 ~: a skonczcie te gadki i do zrobcie cos pozytecznego
odpowiedz
 ~RafalSzarmacher: Wydaje Mi się Chcecie porozmawiac, zapraszam do mnie07986435445
odpowiedz
 ~ANKA: widziała wczoraj program Z daleka a z bliska w TV polonia z udziałęm rzeczniczki prasowej Poland Street pani Bąk. I moje wnioski to to że nie warto jej oceniać bo poiom jej rozmowy merytorycznej to zero. Poziom sposobu mówienie (yyyyyyyyyyyyyy) to -1. Więc pani Bąk trochę więcej poory zanim się pani w tv pokaże. A do PS to poziom waszego rzecznika świadczy o was.
odpowiedz
Imigrant – wróg, problem, błogosławieństwo (godz. 18:02)
~Raj: na ziemii ,ten Albion.......

Real Madryt odpadł z Ligi Mistrzów (godz. 17:33)
~twardziel: Ciekawe, płakał czy nie?

Real Madryt odpadł z Ligi Mistrzów (godz. 10:38)
~śmieszek: Jedno życie, jeden klub, 1/8 aż po grób... buah

Brytyjki nie uprawiają seksu? (godz. 20:20)
~psiocha: ja tam miłości się nie boję,nawet takiej sierm

Capello: cel Anglii to minimum półfinał (godz. 19:23)
~śmiech historii: Chyba w brydża, a i to nie.

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.