
Sylwia Milan
ostatnia aktualizacja: 2010/07/31 08:20
Kupował żywe mrówki, potem je zabijał i nakładał pęsetą po jednej na płótno. Czasochłonne. Dlatego obraz powstawał przez kilka lat. Poszedł za 23 tys. funtów w Galerii Rzeczy Obrzydliwych i Niezwykłych.
Chris Trueman zamawiał mrówki partiami po 40 tys. sztuk za 330 funtów. Insekty przywozili żywe, więc najpierw musiał mrówkę zabić, ale nie miażdżyć, bo byłaby nie do poznania. „W połowie pracy złapałem doła. Dostałem wyrzutów sumienia. W końcu gniotłem żywą istotę. Chciałem to rzucić, ale wtedy pomyślałem, że wyjdzie na to, że wcześniejsze zabiłem na marne. Więc robiłem to dalej, ale z użyciem zmywacza do paznokci, w którym serwowałem mrówkom ostatnią kąpiel” - mówi 32-letni artysta. Po rocznej przerwie kontynuował dzieło, także z powodów finansowych. Zainwestował w mrówki sporo pieniędzy, więc nie stać go było na wycofanie się z projektu. Jak wiadomo artyści, zwłaszcza nieznani, do zamożnych nie należą. Dzieło wygląda nie najgorzej i z daleka, gdy nie widać mrówek, prezentuje się jak profesjonalny obraz. Dla trwałości efektu całość pokryta żywicą. Niektóre rozwiązania, jak te ze zmywaczem, są zapożyczone od chłopaków, skautów, którym niejedno urodziło się w głowie. „Co było najtrudniejsze w trakcie pracy?” - pyta mistrza dziennikarka. „Zdecydować się na sposób w jaki będę je uśmiercał. Gdy zacząłem ręcznie, okazało się, że samo zabijanie zajmie kilka lat. Potrzebowałem ich przecież 200 tys. sztuk. Musiałem wpaść na coś efektywniejszego i mniej nieprzyjemnego dla mnie osobiście. Zmywacz do paznokci był strzałem w dziesiątkę. Kwestia zdobycia mrówek też wymagała stosownego planu. Zdecydowałem się na kupno przez internet. Przywozili mi je hurtowo w plastikowych opakowaniach. Jest trochę adresów, które oferują robactwo nie tylko jako pożywienie dla gadów, ale też i jako maskotki” - odpowiada Kalifornijczyk. Reakcje na to, co zrobił? Skrajne. Ludzie piszą: „Obrzydliwe, wulgarne, przerażające, trzeba być idiotą” albo „Bombowe, fantastyczne”. Były też głosy: „Jak można zabić cokolwiek w imię sztuki?” i w końcu: „No tak, ile jest warte życie mrówki...?” Chris Trueman broni się mówiąc: „Mrówki są bardzo inteligentne, nadają się do malarstwa. Moim krytykom powiem jedno: „Przyznajcie się, ile w swoim życiu zabiliście mrówek w kuchni, w pokoju, albo w plenerze i nie było z tego żadnego pożytku”.






