prl cooltura
       
Poniedziałek, 26.06.2017 Jana, Pauliny, Rudolfiny
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Autentyczność przede wszystkim…
Alice Zawadzki (Fot. Katie Giannoulatos)
Autentyczność przede wszystkim…

Rozmawia Tomasz Furmanek


ostatnia aktualizacja: 2013/01/03 11:42

Z Alice Zawadzki, utalentowaną wokalistką, skrzypaczką i kompozytorką, nową gwiazdą na londyńskiej scenie jazzowej o jej polskich korzeniach, inspiracjach i drodze do własnego stylu rozmawia Tomasz Furmanek.

– Czy prawdą jest, że odwiedziłaś w Polsce wieś o nazwie Zawady, której wszyscy mieszkańcy noszą nazwisko Zawadzki? Czy tam właśnie tkwią korzenie twojej rodziny?

– Ha, ha, wiedziałam, że mnie o to zapytasz! Tak, byliśmy tam z moim tatą, bratem i wujkiem Zbyszkiem. Wieś ta leży we wschodniej Polsce, w pobliżu Białegostoku. Wszyscy byli tam bardzo mili, każda osoba którą tam spotkałam miała jasnoniebieskie oczy. Mieszkało tam jedynie jakieś 90 osób, wszystkie domy były z drewna. Jakiś pan przejeżdżając koło mnie zaproponował mi, żebym pojechała z nim i pomogła mu przy żniwach. Wydawał się podchmielony, wiec, pomimo, ze był bardzo miły, nie zdecydowałam się i grzecznie mu podziękowałam .

– Byłaś więc w Polsce, czy podzielisz się z nami swoimi wrażeniami?

– W Polsce byłam tylko raz kiedy miałam jakieś 22 lata, ale za to przez cały miesiąc! To było cudowne pojechać do miejsca o którym moja rodzina rozmawiała od kiedy potrafię sobie przypomnieć…  Polska którą odwiedziłam była bardzo różna od tej o której mówiła moja babcia, co było dla mnie jakiegoś rodzaju punktem zwrotnym, aczkolwiek odnalazłam również rzeczy, które pasowały do wyobrażenia jakie miałam o Polsce wcześniej – większość ludzi, których spotkałam była bardzo umuzykalniona lub przynajmniej bardzo zainteresowana muzyką, popijano wódeczkę -być może, że to pewnego rodzaju stereotypy! Poczułam coś, co ktoś mógłby określić jako narodowy charakter – ludzie byli niespotykanie gościnni i robili wszystko, żebyśmy czuli, że o nas dbają. Bawiłam się świetnie – i to nie tylko z młodszymi członkami mojej rodziny – starsi również nie stronili od zabawy, co osobiście uważam za „very cool”! Moi kuzyni, mniej-więcej moi rówieśnicy, okazali się być ambitnymi i pełnymi życia – bardzo mnie zainspirowali. Do Polski pojechaliśmy pociągiem, nigdy nie zapomnę chwili gdy obudziłam się bardzo wcześnie rano - chwilę po tym jak przekroczyliśmy granicę Polski – i wyglądałam przez okno… to było piękne uczucie. Chodziliśmy też trochę po lasach w pobliżu białoruskiej granicy, nie pamiętam nazw miejscowości, ale powiem bez ogródek – było tam pięknie, wręcz bajkowo.

– Przeczytałem gdzieś, że w swoim repertuarze masz nawet polskie pieśni biesiadne…  Czy lubisz biesiadować w polskim stylu?

– Ha, ha! Mówiąc szczerze nie znam ich tak wielu. Myślę jednak, że powinnam zgłębić ten temat ;) Jest taka piosenka „Czarne oczy” – uwielbiam ją… Nie jestem pewna czy ludzie tradycyjnie biesiadują przy niej, ale nauczyłam się jej od moich dalekich krewnych podczas małej biesiadki i muszę przyznać, że świetnie się sprawdziła! Dali mi w prezencie śpiewnik z wieloma tradycyjnymi piosenkami – jest on teraz moim cennym skarbem!

– Swoja doskonałą edukację muzyczną rozpoczęłaś od studiowania muzyki klasycznej i gry na skrzypcach. Jak wpłynęło to na ciebie jako na muzyka jazzowego?

– Jazzem zaczęłam się mocniej interesować gdy miałam około 13 lat, natomiast różnych form muzyki klasycznej uczyłam się już od wczesnego dzieciństwa. Myślę, że fakt iż grałam tak wiele muzyki klasycznej ma ogromny wpływ na muzykę którą wykonuję obecnie, mimo iż rzadko dzisiaj sięgam po klasykę w sensie dosłownym. Niekiedy, odbywając np. próbę z kwartetem smyczkowym, możemy godzinami dyskutować i eksperymentować z barwą czy charakterem pojedynczego akordu… kierunkiem frazy… w sytuacji kiedy o wszystkich nutach w kompozycji  już wcześniej zadecydowano pojawia się pewnego rodzaju perfekcjonizm, wszystko sprowadza się do interpretacji, a więc piękno skrywa się w subtelnych detalach. Moim marzeniem jest być coraz w tym lepszą  - śpiewać i grać coraz piękniej, ale z tą wolnością i spontanicznością którą umożliwia muzyka improwizowana. Muzyka klasyczna ma wielki wpływ na to jak komponuję w sensie harmonii  - kocham późny romantyzm/wczesną muzykę współczesną … Strawińskiego, Góreckiego, Mahlera, Arvo Parta – ale też, niekiedy, frustrują mnie niektóre elementy klasycznej tradycji… Można bez końca dyskutować o stylach, ale tak naprawdę chodzi o samą muzykę, myślę, że każdy powinien mieć możliwość grania jej  lub słuchania jej czyli cieszenia  się nią na sposób „niewinny i nieskażony” jeżeli tak sobie życzy – w każdym razie tam rodzi się magia. Przy całkowitym szacunku dla klasyki - od wczesnej młodości granie jazzu symbolizowało dla mnie twórczą wolność.

– Jesteś obecnie jednym z tzw. nowych, gorących nazwisk na londyńskiej scenie jazzowej. Very hip! Jak określiłabyś swój styl śpiewania?

– Wow! To bardzo szczodry komplement! Dzięki. To bardzo trudne pytanie. Styl mojego śpiewania kształtował się pod wpływem wielu czynników ale mam wrażenie że z biegiem czasu zaczynam znajdować i kształtować moje własne, trwalsze brzmienie. Myślę, że podstawą mojego śpiewania  generalnie jest brzmienie jazzowe. Obecnie staram się śpiewać bez myślenia o jakimś konkretnym stylu, natomiast bardziej o tym co staram się przekazać  i o fizycznej przyjemności śpiewania. Jeśli zaufa się  całej swojej praktyce która się ma za sobą, wtedy podświadomie odnajdzie się drogę do swojego własnego brzmienia. I myślę, że brzmi się wtedy o wiele bardziej naturalnie.

– Ostatnio powiedziałaś jednemu z dziennikarzy „kocham nowe brzmienia i to wszystko co otwiera mnie na nowe obszary w sztuce, ale uwielbiam też to co starsze i bardziej tradycyjne w muzyce, gdyż dzięki temu mam kontakt ze swoimi korzeniami”. Czy taka mieszanka tego co współczesne z przeszłością tworzy twój oryginalny styl?

– Przypuszczam, że zależy mi na oryginalności. Jednak bardziej zależy mi na autentyczności, na tym, żeby rzeczywiście wyrażać to co chce się wyrazić, na pełnej treści interakcji miedzy mną a grającymi ze mną muzykami, na utożsamieniu z materiałem muzycznym który się wykonuje. Uważam, że jeżeli to się osiąga, to nie może być mowy o byciu wtórnym, „cliché” – będzie się wtedy oryginalnym ponieważ nikt inny nie jest jest Tobą i nie będzie taki jak ty. Moim największym życzeniem zawsze będzie to, żeby w jakiś sposób poruszyć ludzi moją muzyką.

– Powiedz proszę kilka słów o swojej współpracy z grupą The Sefiroth Ensemble…

– Kiedy rozpoczęłam studia na Royal Academy of Music poznałam Alexa Rotha, wspaniałego muzyka który zagra ze mną w Polish Jazz Cafe. Często rozmawialiśmy o wokalistce która nazywa się Savinna Yannatou którą obydwoje kochamy, używa ona swojego głosu w najbardziej nieprawdopodobny sposób. Savinna ma w swoim repertuarze wiele Sefardyjskich pieśni. Alex powiedział mi, że wraz ze swoim bratem Nickiem (który odbył tournée wraz z Savinną i jej zespołem) zakładają zespół, który będzie grał tego typu muzykę. To dla mnie zaszczyt grać z tym zespołem - podziwiam wszystkich grających w nim muzyków!  W tym roku wystąpimy na Sephardic Music Festival w Nowym Jorku – jesteśmy tym bardzo podekscytowani! Natomiast jeżeli chodzi o sama Savinnę Yannatou – jeżeli nie słyszeliście jej jeszcze, to koniecznie musicie posłuchać jej nagrań jak najszybciej!

– Podczas twoich studiów pracowałaś z Norma Winston, która wypowiada się o tobie z wielkim uznaniem. Jaka była jako pedagog?

– Była wspaniała. Bardzo miła i zrelaksowana. Pamiętam pierwszą lekcję z nią, miała miejsce w jej domu na wybrzeżu. Gdy przyjechałam, od razu zapytała czy nie zjadłabym czegoś. Siedziałam tam i myślałam sobie jakie to surrealistyczne, że jedna z moich największych muzycznych bogiń właśnie robi mi kanapkę z serem  Pracowałyśmy razem nad wieloma muzycznymi zagadnieniami, owoce tej pracy, jak łatwo się domyśleć, okazały się bezcenne. Myślę, że największy wpływ na mnie wywarła swoim poczuciem wartości i pewności tego co posiada jako artystka. Umocniła moją wiarę w siebie i pomogła mi być sobą. Można było mieć wrażenie, że ona po prostu spędza z tobą czas, ale uczyła cię równocześnie bardzo wiele. Wiedziała jak sprawić, żebym mogła odnaleźć  swoje własne brzmienie, swoje wokalne „ja”.

– Niektórzy krytycy przywołują takie nazwiska jak Kate Bush czy Bjork w recenzjach z twoich koncertów. Co twoim zdaniem mają na myśli, jak odnosisz się do tych porównań?

– Sprawiają mi one wielka przyjemność, te porównania są bardzo… szczodre dla mnie. W taki lub inny sposób niektóre moje teksty okazują się być bardzo zmysłowe, co być może powoduje porównania z Bjork… Obydwie są wspaniałymi muzykami, są moimi idolkami, są totalnie niepowtarzalne.

– Czy mogłabyś powiedzieć parę słów o muzykach, którzy wystąpią z tobą w Polish Jazz Cafe?

– O Alex’ie powiedziałam już odrobinę. Wspaniały muzyk i przyjaciel, ma swoje własne, natychmiast rozpoznawalne brzmienie. Jest również wspaniałym kompozytorem – otrzymał nagrodę The Dankworth Prize w tej kategorii w 2011 roku oraz oraz nominację do nagrody British Jazz Composer of the 2012 Year. Ponadto jest liderem grupy Otriad, której twórczość ma powiązanie z polską historią. Na basie zagra z nami Sam Lasserson, jeden z najlepszych basistów sceny jazzowej, współpracujący również ze szwedzką wokalistką Emilią Martensson. Za perkusją zasiądzie fantastyczny Joshua Blackmore, ceniony przez krytyków muzyk współpracujący z wieloma grupami, z których warto wymienić jazzowe trio Troyka.

– Co zagracie w Polish Jazz Cafe? Czy usłyszymy Cię śpiewającą po polsku?

– Zamierzam zaśpiewać kilka własnych utworów – będą wiec wpływy jazzu, world music, soulu i muzyki klasycznej.  Można będzie znaleźć w nich elementy progresywne, ale w zasadzie będą to piosenki –z uczuciowymi tekstami. Wykonamy również kilka starannie wybranych utworów z innych źródeł, które potraktujemy jak standardy jazzowe. Zaśpiewam również „Oczy czarne”, jako że jest to moja ulubiona Polska piosenka w tej chwili. Nie możemy się już doczekać koncertu i spotkania ze wszystkimi w Polish Jazz Cafe.

Alice Zawadzki  i jej zespół wystąpią w Polish Jazz Cafe  w Sobotę 19 stycznia 2013

Bilety: £6
Drzwi otwarte: 20.00
Rozpoczęcie koncertu: 21.00

238 – 246 King Street
Londyn W6 0RF
Tel: 0208 741 1940

Rezerwacje: jazzcafe@posk.org

www.alicezmusic.com

www.jazzcafeposk.co.uk

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
czerwiec
pnwtśrczptsond
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
26
27282930
lipiec
pnwtśrczptsond
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31
dzisiaj w Londynie
koncerty:
imprezy:
spektakle:
wystawy:
 • Zobacz wszystkie wystawy
inne:
KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.